Very personal blog, o moich pasjach. O wszystkim tym, co czyni mnie naprawdę VERY HAPPY and FIT ;)
środa, 13 maja 2015
Nie szalej! Medytuj!
Mam już dość! W nocy śni mi się, że morduję szefa. Mam wizje, że robotnikom, tłukącym się już drugi miesiąc w mieszkaniu obok, zabieram ich wiertarki i wwiercam się w kolana. Mąż już tak bardzo działa mi na nerwy, że myślę o rozwodzie. I po co mi były te dzieci?
To nie scenariusz thrillera psychologicznego, ani karta pacjenta- socjopaty, to życie. A TO, dokładnie- rozmowa z moją przemęczoną i zestresowaną koleżanką.
Czasem, mamy tak mocno "pod korek", że wydaje nam się, że wyjścia nie ma. Nie chce nam się rano wstawać z łóżka i gdy budzik zadzwoni, wyłączamy i zawijamy się z powrotem w kokon. Lub zestresowani spotkaniem z ważnym klientem, egzaminem na uczelni, lub po prostu kolejnym dniem, nie śpimy pół nocy, gapiąc się w oko, nasłuchujemy dźwięków poranka, o śmieciara przyjechała, pierwsza kolejka, pierwsze samochody.
Stres, przemęczenie, zgorzknienie, nuda. Brzmi znajomo?
Myślę, że każdy ma w swoim życiu moment słaby, moment zwątpienia.
Jak też miałam takie chwile i pewnie jeszcze takie chwile do mnie wrócą, bo nie ma ludzi z kamienia.
Co robię, by nie zwariować? Jak wstaje, kiedy chce się tylko spać? Jak pracuję, kiedy stres uniemożliwia skupienie? Jak to się stało, że jeszcze nikogo nie zamordowałam?
Mam swoje sposoby. W mniej poważnych przypadkach zazwyczaj wystarczy wyjście ze znajomymi, lampka wina, ciepła kąpiel, spinning, lub, i to zawsze działa, przytulenie się do mojego chłopaka.
Ale, czasem to mało, albo czasem po prostu nie możemy tego zrobić. Co wtedy? Schowaj linę, wyrzuć tabletki, schowaj wszystkie noże i bądź kwiatem lotosu kołyszącym się na spokojnej tafli jeziora. Tak, medytacja, nawet kiedy czujesz się jak zgniły liść w tafli brudnej kałuży. Medytuj!
Nie jestem żadną budda maniaczką, po prostu znalazłam, uwaga, na YouTube, coś co pomaga.
Pomaga naprawdę. Pomaga mnie.
Powiem krótko, wstęp do medytacji prowadzony przez Elżbietę Krzyżaniak z poznańskiego Centrum Szczęśliwego Człowieka.
Oczywiście, że się podzielę.
Ćwiczę jogę, trochę, bardzo mnie wycisza i uspokaja, jest idealnym strechingiem. Potem zawsze robię sobie tę dwudziestominutową medytację. ZAWSZE pomaga.
Nic więcej nie powiem, oprócz tego, że absolutnie nie trzeba mieć żadnych umiejętności. Chodzi o to, by się wyłączyć i spokojnie oddychać, żadnego lewitowania, odłączania umysłu od ciała itepe.
Co najważniejsze? Przesłanie. "Medytacja nie jest metodą, a procesem"
Szukaj, słuchaj, obserwuj. Nie szalej! Medytuj. W drodze do pracy, pod prysznicem, w łóżku przed snem. To bezpieczne, łatwe i masz to za darmo.
Może Twój szef to palant, ale czy masz przez niego zaliczyć dożywocie? Remont kiedyś musi się skończyć. Męża sama sobie wybrałaś i tęsknisz za nim po 3 godzinach, kiedy jest na rybach, a dzieciaki, żyć już bez nich nie możesz. Twoje życie jest dobre, a ponieważ wiele zależy od Ciebie- może być jeszcze lepsze. Tylko, zatrzymaj się na dwadzieścia osiem minut. Zamknij oczy, posłuchaj, poczuj.
If you change nothing, nothing will change...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
