poniedziałek, 6 maja 2013

Pomajówkowy dramat, czyli: płaski brzuchu wróć!

Moja majówka trwała w tym roku 5 dni. Było chłodno, więc grzaliśmy się przy ognisku, przy grillu, przy piwku, przy wódeczce. Ta ostatnia, wiadomo: dobra i na rozgrzanie i na trawienie. Moja majówka to: kiełbaska z grilla, tuzin pieczonych w ognisku ziemniaków z masłem czosnkowym, białe pieczywo, niezliczona ilość szaszłyków, niekoniecznie jarzynowych, karkóweczce też niestety nie udało mi się oprzeć. Do tego litry napojów wysokoprocentowych i wysokosłodzonych, bo kto by na grillu pił wodę z cytryną i imbirem? Brrr!Oczywiście, kto by na majówce biegał co rano, kiedy lepiej było brodzić w porannej rosie zagryzając bułką z twarożkiem, lub, wersja na bogato: z żółtym serem i rzodkiewką. Na kometkę za duży wiatr, na basen za daleko. Jedyne gry, jakie uskuteczniliśmy to: bierki i poker, no i kalambury- i tu wpadło trochę ruchu, choć hasło: kapuściana głowa, czy wilczy głód da się też pokazać na siedząco;) Cudownie było... do momentu wejścia na wagę, po powrocie. Werdykt był bezlitosny, fala ciepła przepłynęła przez moje smukłe niegdyś ciało, zdołałam wykrzesać z siebie jedynie rzeczownik z czasownikiem w pierwszej osobie, że przytoczyć nie wypada i odbiło mi się kiełbaską z niedzielnego pożegnalnego ogniska. To są jaja- pomyślałam, schodząc z wagi i cisnąwszy "Bogu ducha winną" w kąt nienawistnie, popędziłam zapisać się na trening najbliższy z możliwych. No niestety, jak mawiają górale; w dół nie podskoczysz, w górę nie spadniesz, i jak mawiał mój były szef- redaktor naczelny jednego z krakowskich pism lifestyle'owych: oka se nie wyjmiesz. Postanowiłam się nie poddawać absolutnie i zarządzam sobie dietę (bez przesady oczywiście, kiełbaskom z ogniska precz, na jakiś czas..)i trening. Za tydzień otwarcie sezonu wake'owego i trzeba się wbić w bikini!!!! Na płaski brzuch poradzi tylko regularny trening aerobowy, czyli np. rower czy bieganie, do tego ćwiczenie na brzuchy. Znam idealne ćwiczenia, pokazała mi je koleżanka (Katarzyna I love U), bo mimo, że ćwicząc z nią po raz pierwszy miałam myśli zabójcze, a w końcowej fazie już i samobójcze, to efekt jest po prostu niewiarygodny. Brzuch, po serii 11 krótkich ćwiczeń optycznie był szczuplejszy i faktycznie- twardy. Ćwiczenia trwają 8 minut, i na prawdę warto. Poniżej link do filmu. Ja tymczasem pakuję torbę na spinning, jutro rano MILON, w środę active walking, czwartek basen, piątek znowu spinning i do soboty będę nówka sztuka, łania jak się patrzy. I codziennie 8 MINUT DLA BRZUCHA. That's it. Nice and easy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz