wtorek, 7 maja 2013

Bieżnia? I love this game :)

Jazda rowerem po Zabłociu grozi odgryzieniem sobie języka, jak Boga kocham- byłam dziś blisko! Udało mi się jednak przedostać przez niezliczone dziury i wystający tu i ówdzie bruk i dotarłam do Fitness Academy w celach, rzecz jasna, rekreacyjnych. Nie udało mi się jednak "załapać" na MILON dziś, bo sterroryzował go pan z serwisu, mówiący wyłącznie po niemiecku. Cóż, niemiecki miałam w podstawówce i pamiętam go dość szczątkowo. W głowie utkwiło mi jedynie "ich weiß nicht" i "macht mich wollen, um zu pinkeln" (zainteresowanych odsyłam do google tłumacz). W każdym razie, z panem się nie dogadałam ani ja ani mój trener, ponieważ jednak przeprawa przez Zabłocie wprowadziła mnie w bojowy nastrój- postanowiłam nie odpuszczać treningu i wylądowałam na bieżni. Efekty? Bywało lepiej. No, ale za tą majówkę kara musi być. Nie będę się skarżyć. 40 minut, 6 kilometrów, 458 kcal. Średnie tętno 150 (czyli to moje 70%HR). Innymi słowy spaliłam trochę wstrętnego tłuszczyku. Yupi! A tu film o tym, dlaczego warto trenować areobowo. Pani mądrze mówi tak od 30 sekundy ;) Miłego oglądania. TRENING AREOBOWY.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz